Trwają nabory wniosków do nagrody „Ocean Tribute” przyznawanej przez Boot Düsseldorf i German Ocean Foundation w 2026 r. Zwycięski projekt otrzyma nagrodę pieniężną w wysokości 20 000 euro. Uroczystość wręczenia nagród odbędzie się podczas Targów Boot w styczniu 2026 r.
Ustanawiając w 2017 r. nagrodę „Ocean Tribute”, Fundacja Niemiecka na rzecz Oceanu i firma boot Düsseldorf postawiły sobie jasny cel. Należy wspierać ludzi, projekty i inicjatywy w ich zaangażowaniu na rzecz ochrony środowiska morskiego. Nagroda o wartości 20 000 euro przyznawana jest od 2018 r. corocznie na targach w Düsseldorfie. Wyróżnienie „Ocean Tribute” w ciągu ostatnich ośmiu lat stało się stałym elementem międzynarodowych nagród za ochronę środowiska morskiego.
Organizatorzy zachęcają wszystkie osoby, których projekty przyczyniają się do ochrony środowiska morskiego, do składania wniosków.
Kliknij tutaj, aby złożyć wniosek do „Ocean Tribute”
Premiowane będą proaktywne inicjatywy, ekscytujące projekty i głośne kampanie na rzecz ochrony oceanów. Kandydaci muszą aktywnie przyczyniać się do zrównoważonej poprawy i czystości oceanów, jezior czy też rzek za pomocą swoich projektów. Można zgłaszać innowacje techniczne, projekty badawcze, inicjatywy naukowe i edukacyjne lub kampanie mające na celu redukcję śmieci oceanicznych. Nagroda „Ocean tribute” zawsze stawia ochronę oceanów na pierwszym miejscu.
Od początku konkursu w jego tworzenie zaangażowane są dwie osoby: Petros Michelidakis, dyrektor boot Düsseldorf, i Frank Schweikert, przewodniczący Niemieckiej Fundacji Oceanicznej. Schweikert podsumowuje filozofię jaka przyświeca ich działaniu. „Obok ochrony klimatu, ochrona środowiska morskiego jest najważniejszą kwestią naszych czasów. Musimy ją aktywnie wdrażać wspólnie i konsekwentnie, z silnym zaangażowaniem osobistym i społecznym”.
Michelidakis dodaje. „Międzynarodowi laureaci nagród, których uhonorowaliśmy na targach od 2018 r., świadczą o globalnym znaczeniu ochrony środowiska morskiego. Każdy kraj i każda osoba na tej ziemi jest dotknięta tym problemem. Obejmuje to zarówno inicjatywy na małą skalę, często rozwijane przez kilka osób w ich regionach, jak i kompleksowe, międzynarodowe projekty, których celem jest ochrona oceanów i wód na całym świecie. Bardzo na ekscytujące i innowacyjne aplikacje”.
Młoda obrończyni środowiska morskiego dołącza do jury „Ocean Tribute”
Wysoko wykwalifikowane jury przeprowadzi najpierw wstępną ocenę techniczną zgłoszeń. Petros Michelidakis: „Wieloletnia współpraca z ekspertami zasiadającymi w naszym jury potwierdza międzynarodową renomę, jaką „Ocean Tribute” zdołał zyskać w tak krótkim czasie.
W jury zasiadają meteorolog, ambasadorka żeglugi morskiej i członek rady doradczej Niemieckiej Fundacji Oceanicznej Monika Breuch-Moritz. Jest profesor Michael Orbach, antropolog i doradca ds. polityki morskiej, a także profesor Hartmut Graßl. Obaj są członkami rady doradczej Niemieckiej Fundacji Oceanicznej, natomiast profesor Graßl pełni także funkcję prezesa Stowarzyszenia Niemieckich Naukowców. Kolejną osobą zaangażowaną w pracę jury jest reprezentujący targi, Marius Berlemann, dyrektor operacyjny Messe Düsseldorf, i Robert Marx, prezes Europejskiego Przemysłu Żeglarskiego i Boot Düsseldorf. Nową postacią w komitecie jest Shamim Wasii Nyanda, założycielka „Doors of Hope Foundation” . Fundacja ta działa na rzecz ochrony klimatu i środowiska morskiego oraz wzmocnienia pozycji młodzieży w Tanzanii. Shamin Wasii Nyanda przemawia w imieniu swojego młodego, odpowiedzialnego i zaangażowanego pokolenia.
Frank Schweikert: „Jesteśmy bardzo zaszczyceni, że Shamim Nyanda jest w naszym jury. Reprezentuje ducha optymizmu i pewności siebie młodych ludzi, dla których ochrona środowiska morskiego i klimatu nie jest tylko pustymi słowami. Dzięki swojemu zaangażowaniu jest wzorem do naśladowania dla całego pokolenia i wykazuje niezrównane poświęcenie ważnym kwestiom naszych czasów”.
Głosowanie publiczne na stronie www.boot.com i ogłoszenie zwycięskiego projektu na targach
Po wstępnym wyborze jury nominowani przejdą do etapu „głosowania publicznego”. Począwszy od listopada 2025 r. każdy zainteresowany będzie miał możliwość głosowania na swojego faworyta na stronie www.boot.com. Trzy projekty, które otrzymają najwyższe oceny zarówno od jury, jak i publiczności, zostaną zaprezentowane na boot w styczniu, podczas targów zostanie również ogłoszony główny zwycięzca nagrody „Ocean tribute” 2026.
W zgodzie z celami zrównoważonego rozwoju Organizacji Narodów Zjednoczonych
Petros Michelidakis i Frank Schweikert wspólnie wyjaśniają cel zainicjowania nagrody za ochronę środowiska morskiego: „Dlatego dzięki „Ocean Tribute” boot i German Ocean Foundation dają ochronie środowiska morskiego i wodnego odpowiednią platformę publiczną i międzynarodową. Promujemy w ten sposób projekty poświęcone ich kompleksowej ochronie zgodnie z celami zrównoważonego rozwoju Organizacji Narodów Zjednoczonych”.
Największe na świecie targi jachtów i sportów wodnych – to nie tylko nagrody
Boot Düsseldorf są największymi na świecie targami jachtów i sportów wodnych. Corocznie impreza gromadzi około 200 000 odwiedzających z ponad 100 krajów i 1500 wystawców, którzy prezentują się na 220 000 metrach kwadratowych w halach od 1 do 17. Zarówno żeglarze, jak i motorowodniacy znajdą szeroką gamę łodzi, pontonów, superłodzi lub luksusowych jachtów.
Popularne sporty wodne, takie jak nurkowanie, surfing, kitesurfing, stand up paddling, skimboarding czy kajakarstwo, są dostępne w boot we wszystkich aspektach i z odpowiednim sprzętem. Ponadto w programie targów znajdują się atrakcyjne programy sceniczne z gwiazdami sceny. Nie brakuje wysokiej klasy mieszanki warsztatów i zajęć praktycznych, zarówno dla entuzjastów sportów wodnych, jak i ekspertów.
Ochrona środowiska morskiego i innowacyjne, zrównoważone technologie będą również w centrum uwagi na targach boot 2026. Dobrym przykładem jest współpraca z European Boating Industry (EBI). Formuła Blue Innovation Dock oferuje wyjątkowy format dialogu z ekspertami politycznymi, ekonomicznymi, technologicznymi i medialnymi. Kolejna edycja targów boot Düsseldorf otworzy swoje podwoje w dniach od 17 do 25 stycznia 2026 r. www.boot.com.
fot. arch. Boot

Cymerman – wożenie jachtów to moja pasja
Strefa emocji Skąd u Pana smykałka do ułatwiania ludziom życia? Od czasów carskich w mojej rodzinie są tradycje rzemieślnicze. Wujek remontował te wszystkie lokomodille i inne maszyny rolnicze – był bardzo dobrym mechanikiem. Inni wujkowie też byli mechanikami, prowadzili swoje warsztaty, przedsiębiorstwa transportowe. Razem z małżonką Elżbietą jesteście Państwo aktywnymi mazursko-morskimi żeglarzami – kiedy zaczęła się Pana przygoda z wodą? Kontakt z żeglarstwem mam od 1959 r. To było żeglarstwo klubowe, do którego poznania zaprosili mnie koledzy ze studiów. Zarazili mnie żeglarstwem i tak już zostało. Potem była przerwa na ukończenie politechniki w Warszwie, czas na założenie rodziny, uruchomienie biznesu, który początkowo bazował na usługach mechanicznych i elektromechanicznych. Potem zacząłem robić części zamienne do maszyn rolniczych. Czy na politechnice uczyli materiałoznawstwa? Oczywiście. To musiał być dla Pana cenny kawałek lekcji. Bez tej wiedzy trudno chyba zaczynać produkcję? W normalnym Państwie gdyby Pan miał możliwość działania, to byłoby bardzo istotne i jest dalej istotne. Kiedy ja zaczynałem w latach 70-tych – rzemieślnicy opierali się na substytutach, na czym popadnie. To były odpady produkcyjne, buble, zwroty z armii, człowiek musiał się wykazać więcej niż przedsiębiorczością. W moim przypadku produkt pt. przyczepa jachtowa, która ma transportować bezpiecznie przedmiot o wielokrotnie wyższej wartości, obliguje do zastosowania materiału, który nie wróci do producenta w formie reklamacji. Nasze przyczepy choć zawsze nieco droższe od innych seryjnych produkcji, to są ziszczeniem marzeń niejednego producenta, ponieważ nie mamy żadnych reklamacji. W tamtych czasach na większą skalę nie można było tego robić, ponieważ system nie pozwalał na to, by Kowalski mógł być producentem. Kowalski mógł być uzupełnieniem do tej dużej machiny produkcyjnej PRL-u, taka była obowiązująca doktryna. W związku z tym kwestia dostępu do materiałów, do maszyn, to była droga przez mękę. Nowe maszyny mogły kupować przedsiębiorstwa spółdzielcze, państwowe, a ja mogłem kupować maszyny zużyte, zdekapitalizowane kompletnie, które nadawały się wyłącznie na złom. A ja poddałem je renowacji i używałem do swoich celów. Czasami przydawały się znajomości. Miałem fajnego, cudownego przyjaciela w Metalexporcie, który pomógł mi nabyć świetne tokarki wyprodukowane w Korei Północnej na czeskiej licencji. Pracują do dzisiaj. Go boating, go sailing Czy to prawda, że problem z zakupioną kiedyś przyczepą był powodem, dla którego zaczął Pan produkować własne przyczepy podłodziowe? Jest w tym ziarno prawdy. Do pierwszej zakupionej w latach 80-tych łodzi kupiłem przyczepę, która jak się okazało na drodze sprawowała się dobrze do prędkości 55 Km/h. Powyżej tej granicy przyczepa dostawała ruchów wężykowatych i wyrzucało samochód z jezdni. Sposobem udało mi się ją usztywnić. Niestety modyfikacja okazała się niewystarczająca i całkowicie zmieniłem konstrukcję przyczepy. Podczas testów mojej prototypowej przyczepy dobiłem do 70 km/h (zestaw z jachtem) czyli granic możliwości mojego auta. Różnica w komforcie jazdy była niewyobrażalna. Kiedy ruszyła produkcja przyczep podłodziowych Cymermana? To były lata osiemdziesiąte. Dziwne czasy. Odbywały się przekształcenie przedsiębiorstw, padały firmy, te firmy miały swoje porty jachtowe, ludzie wykupywali od nich jachty, a ponieważ byłem jedną z takich osób, zetknąłem się z palącym problem: czym tę łódkę wozić. Oczywiście można było łódź trzymać w porcie, ale brak usług szkutniczych uniemożliwiał mi wprowadzanie autorskich poprawek do nabytej jednostki. Ponadto przyczepa to niezależność. Ja decyduję kiedy i gdzie będę się wodował. Jaka to była łódź? Miałem Pegaza 696 – bardzo fajna łódka, konstrukcji Pana Adama Orycha, którego poznałem później i został moim klientem na przyczepę. Monopol na produkcję miała wówczas fabryka z Niewiadowa. Większość pierwszych klientów było pasjonatami jachtingu, którzy dowiedziawszy się o złamaniu monopolu zaczęli odwiedzać mój zakład. Miałem bardzo dużo chętnych na gotowy produkt. Nie traktowałem wówczas tej działalności jako głównego kierunku. W obecnych czasach nasza produkcja jest znacznie szersza: produkuję różnego rodzaju przyczepy: bagażowe, specjalne przyczepy, osie, urządzenia najazdowe. Jedna ściana w mojej firmie to oprzyrządowanie do produkcji. Jego stworzenie zajęło mi 20 lat i pochłonęło masę środków. Do takich elementów produkcji jak osie, tarcze hamujące, urządzenie najazdowe trzeba zrobić wykrojniki, krępowaniki, przyrządy spawalnicze. Także do osprzętu ułatwiających załadunek łódki trzeba mieć oprzyrządowanie – czyli mocowania rolek, mocowania podpór. W produkcji powtarzalność najwyższej jakości to podstawa renomy firmy i marki. Pokrywamy zapotrzebowanie klientów na przyczepy dla najmniejszych jednostek (3 m) do długości 11 m. Jest taka obiegowa opinia, że łódź nie lubi transportu kołowego… Jak się dobrze dopasuje podpory na przyczepie do łódki, to można jechać tysiące kilometrów i nic się nie powinno stać. Nasze przyczepy są tak robione, żeby nie kaleczyły łodzi. Ja preferuję podpory wzdłużne, podobnie jak robią Amerykanie. Nie mniej ważne są także podpory środkowe – my preferujemy rolki. Jeśli chodzi o motorówki, to wiadomo, że podpory muszą być liniowe. Dalej w kolejności musi być odpowiedni nacisk na hak, co regulujemy ustawieniem środka ciężkości na przyczepie – załóżmy do 3 t rzędu 70kg do 100 nawet a powyżej DMC 3 t ponad 120 kg. Wtedy się bardzo ładnie prowadzi przyczepę.. Czy w seryjnej produkcji jest miejsce na specjalne zamówienia? (Aaaa!) My bez przerwy robimy takie produkty. Jestem otwarty na indywidualne i bardzo specjalne zamówienia. Połowa mojej produkcji to mierzenie się z indywidualnymi projektami i specjalnymi wymaganiami klientów. Zamówienie dla Pana Marszałka i jego synów takim właśnie było? Tak. To była przyczepa na bolid z miejscem na warsztat naprawczy pod podłogą. Od projektu do realizacji zajęło nam 6 bitych tygodni. Miło wspominam też zamówienie dla Mateuszu Kusznierewicza, dla młodzieży duńskiej na łodzie sportowe, itd, itd, trochę się tego zebrało przez lata. Poproszę na koniec o złote rady inż. Cymermana dla przyszłych użytkowników przyczep. Co trzeba sprawdzać, by transportować łódź bezpiecznie? Naprawdę niewiele: czy działają światła, czy jest powietrze w ogumieniu, jak jest niehamowana, trzeba sprawdzić czy łożyska nie hałasują. Jeśli jest to przyczepa z hamulcem, to co jakiś czas trzeba go sprawdzić. Hamulce są mechaniczne, proste, wystarczy przeczytać instrukcję obsługi do przyczepy, którą wręczamy każdemu klientowi, by wiedzieć wszystko o poprawnej eksploatacji przyczep Cymermana. Dziękuję za rozmowę Panie inżynierze i życzę samych sukcesów Pozdrawiam Czytelników Jachtingu Motorowego! Monopol na produkcję miała wówczas fabryka z Niewiadowa. Większość pierwszych klientów było pasjonatami jachtingu, którzy dowiedziawszy się o złamaniu monopolu zaczęli odwiedzać mój zakład. Miałem bardzo dużo chętnych na gotowy produkt.

Premiera eksploracyjnego crossovera ADV9 Highfield Boats na targach boot w Düsseldorfie
Firma Highfield Boats podczas targów boot Düsseldorf 2026 zaprezentowała nowego crossovera ADV9 typu eksploracyjnego. Łódź łączy w sobie doskonałe możliwości offshore z eleganckim wyglądem. Crossover kabinowy ADV9 został zaprojektowany z myślą o prawdziwej przygodzie, wszechstronności i nowoczesnym komforcie. Charakteryzuje się ostrymi liniami i charakterystyczną architekturą w stylu RIB. Strefa emocji ADV9 został zaprojektowany do długotrwałego użytkowania na morzu. Jacht o długości całkowitej 9,2-metrowy oferuje ekscytujące osiągi i prawdziwie daleki zasięg. Dzięki maksymalnej prędkości 50 węzłów i zasięgowi do 250 mil morskich, ADV9 pozwala właścicielom i operatorom na dalsze wyprawy. Bazując na ewolucji serii ADV, model ADV9 wprowadza serię w nową erę możliwości. Nadaje się idealnie dla rodzin, jako łódź prywatna, łódź czarterowa i łódź pościgowa. System tub przesuwnych zabezpiecza konstrukcję przed ewentualną awarią dzięki łatwej modernizacji i zmniejszonemu ryzyku uszkodzeń. Tuby zapewniają również doskonałe odprowadzanie wody, bezpieczniejsze cumowanie i zwiększone bezpieczeństwo na pokładzie, szczególnie w trudnych warunkach. Go boating, go sailing Paul Blanc, dyrektor generalny Highfield Boats, skomentował to następująco: „ADV9 reprezentuje kolejny etap ewolucji naszej gamy crossoverów typu eksploracyjnego. Bazując na sukcesie ADV7, stworzyliśmy jednostkę, która oferuje większe możliwości, elastyczność i komfort bez kompromisów. ADV9 został zaprojektowany z myślą o rzeczywistych warunkach na morzu, przy dużej prędkości i w wymagających warunkach”. ADV9 został zaprojektowany jako prawdziwy crossover weekendowy. Posiada do czterech miejsc do spania w ogrzewanej kabinie, wyposażonej w kambuz, toaletę i opcjonalny daszek zapewniający większą wszechstronność. Samoodpływowy pokład, wysoka wolna burta i bezpośredni dostęp do platformy kąpielowej znacząco zwiększają użyteczność oraz bezpieczeństwo na pokładzie dla rodzin, gości i załogi. Aby jeszcze bardziej spersonalizować doznania, właściciele mogą wybierać spośród szeregu motywów kolorystycznych wnętrza, dzięki czemu statek może zostać dostosowany do indywidualnych gustów i preferencji. Pojemny zbiornik paliwa o pojemności 450 litrów to gwarancja, że ADV9 sprawdzi się na morskich wodach. Natomiast przemyślane rozwiązania konstrukcyjne, takie jak cztery punkty podnoszenia i kadłub bez stopni, gwarantują kompatybilność zarówno z systemami holowania na przyczepach, jak i z pływającymi dokami. Moc i wydajność Właściciele mogą wybierać pomiędzy silnikami zaburtowymi dostosowanymi do ich indywidualnych potrzeb. Dostępne są dwa silniki o mocy 300 KM lub pojedynczy silnik o mocy 450 KM. ADV9 można skonfigurować pod kątem konkretnych wymagań dotyczących osiągów, efektywności lub eksploatacji. Długość całkowita wynosząca 9,2 metra (bez silników) i szerokość 3,27 metra sprawiają, że ADV9 stanowi idealne połączenie dominującej obecności na morzu i poręcznych rozmiarów. Dane techniczne Długość całkowita: 9,2 m (bez silników) Szerokość: 3,27 m Zbiornik paliwa: 450 litrów Motoryzacja: 2 x 300 KM lub 1 x 450 KM (przyczepne lub outboard) Zasięg: do 250 mil morskich Prędkość maksymalna: 50 węzłów Liczba koi: 4 Projekt: VOM Creation Cena od: 140 900 euro bez VAT (z pojedynczym Mercedesem z silnikiem V10 o mocy 400 KM) Reklama

JFA Yachts woduje 50-metrowy aluminiowy jacht motorowy Explorer
Francuska stocznia JFA Yachts zwodowała nowy, 50-metrowy aluminiowy jacht motorowy Explorer. Jest to w pełni zbudowana na zamówienie jednostka. Stanowi ona nowy kamień milowy dla bretońskiej stoczni i jest dowodem jej kompetencji w realizacji ambitnych i wysoce technicznych projektów. Po próbach morskich jacht zostanie przekazany właścicielowi. JFA Explorer został zaprojektowany przez Humphreys Yacht Design (HYD). Jacht charakteryzuje się zoptymalizowanym kadłubem o dużej wyporności, lekką wypornością oraz równoległym hybrydowym układem napędowym. Wszystkie te elementy mają zapewnić komfort, wydajność i mniejszy wpływ na środowisko. Strefa emocji Jednostka wyróżnia się lekką aluminiową konstrukcją, która zwiększa efektywność energetyczną i ogólną wydajność. Stateczniki stabilizujące w połączeniu z żyroskopowym stabilizatorem zapewniają wyjątkowy komfort, nawet w trudnych warunkach morskich. Zaprojektowany do przewozu dużych łodzi pomocniczych na rufie, jacht doskonale nadaje się do eksploracji świata. Jedną z najważniejszych jego cech jest równoległy hybrydowy układ napędowy. System ten, napędzany silnikami wysokoprężnymi MTU połączonymi z silnikami elektrycznymi, umożliwia cichą i bezemisyjną pracę podczas postoju na kotwicy lub pływania z niską prędkością. Jednostka jest wyposażona w dynamiczny system pozycjonowania. Pozwala on utrzymać pozycję jachtu bez konieczności kotwiczenia. Jacht posiada także dużą liczbę paneli słonecznych i system akumulatorów o dużej pojemności, co dodatkowo zmniejsza jego wpływ na środowisko. Go boating, go sailing 50-metrowy Aluminium Explorer to pierwszy jacht motorowy tej wielkości, w którym zastosowano aluminiowy kadłub i nadbudówkę z kompozytu szklano-epoksydowego, co pozwoliło na redukcję masy i obniżenie środka ciężkości. Ten typ konstrukcji jest już szeroko stosowany przez firmę JFA Yachts. Stosuje się go zwłaszcza w linii katamaranów Long Island, w tym w jednostce o długości 87 stóp, która jest obecnie w budowie. “Wodowanie tego 50-metrowego jachtu motorowego stanowi nowy kamień milowy dla firmy JFA Yachts. Ten ambitny i technicznie skomplikowany projekt stanowi ucieleśnienie naszej specjalistycznej wiedzy w zakresie konstrukcji aluminiowych, w połączeniu z materiałami kompozytowymi i najnowocześniejszym napędem hybrydowym. Jesteśmy dumni, że możemy zobaczyć ją na wodzie i współpracować z Humphreys Yacht Design oraz naszymi partnerami przy tak wyjątkowym statku”, mówi Frédéric Jaouen, prezes JFA Yachts. Po wodowaniu rozpoczną się próby portowe i morskie w Concarneau, po których nastąpi ostateczne uruchomienie jednostki i jej przekazanie armatorowi. Reklama


