W słonecznym Pucku wystartowały regaty Młodzieżowe Mistrzostwa Europy ILCA 4. Są to równocześnie Open European Trophy przy uwzględnieniu żeglarzy z państw spoza Europy. Pogoda dopisała. 12–15 węzłów wiatru i bezchmurne niebo stworzyły idealne warunki do żeglowania. Dzięki doskonałej organizacji Komisji Regatowej pod kierownictwem Ewy Jodłowskiej, dwa zaplanowane wyścigi przebiegły bardzo sprawnie. Już o 14:00 wszyscy zawodnicy byli na brzegu.
Na starcie stanęło imponujące 440 uczestników z 41 krajów. W rywalizacji dziewcząt rywalizują 164 zawodniczki podzielone na trzy grupy, a wśród chłopców 276 żeglarzy ściga się w czterech grupach. Z tego powodu, mimo, że każdy startuje tylko w dwóch wyścigach codziennie, to łącznie każdego dnia rozgrywanych jest aż 14 startów.
W zawodach biorą udział młodzi żeglarze urodzeni w 2008 roku lub później, czyli 12–17-latkowie. Oprócz klasyfikacji open prowadzona jest także rywalizacja w grupie U16.
Głosy z wody na Open European Trophy
Wojciech Bortkiewicz i Kacper Wysocki opowiadali: – Warunki były dobre, wiatr momentami sięgał 20 węzłów. Najtrudniejszy był drugi wyścig – kręcący wiatr utrudniał wybór strony. Ale to dopiero początek, można jeszcze wiele nadrobić. Obaj podkreślili, że udział w mistrzostwach Europy to ważny krok w jego żeglarskim rozwoju: – natomiast ILCA 4 to dopiero początek. Tu uczę się pracy z wiatrem, siły i wytrzymałości, a później będzie ILCA 7.
Vladimir Kovac z Czech (76. miejsce) również był zadowolony: – Świetny dzień, ale trudny kurs z wiatrem przez zmienne szkwały. ILCA 4 to popularna klasa i marzę, żeby w przyszłości wystartować w igrzyskach olimpijskich.
Aria Miller z Kanady (121. miejsce), startująca po raz pierwszy w Mistrzostwach Europy, cieszy się udziałem: – Polska jest świetna, moi dziadkowie stąd pochodzą. Regaty są trudne, ale ekscytujące. Duża flota, duży poziom.
Z Macedonii wypowiadały się Jana Nedanoska (162. miejsce) i Andrea Kavaj (163. miejsce). Obie chwaliły silny wiatr i podkreślały różnice między klasą ILCA a Optimist: – Trzeba tu więcej siły i doświadczenia – mówiła Andrea – ale to właśnie sprawia, że jest ciekawiej.
Wielki Start PGE PolSailing, na który zapraszamy już 21 czerwca do Pucka, to doskonała okazja, by wejść do żeglarskiego świata i przeżyć niezapomnianą przygodę.
Liderzy po pierwszym dniu Młodzieżowych Mistrzostw Europy ILCA 4
Po dwóch wyścigach Open European Trophy prowadzi Erik Scheidt z Brazylii – syn medalistów olimpijskich: Roberta Scheidta i Gintare Volungeviciute Scheidt. Wśród Europejczyków najlepszy jest Grek Eleftherios Tsoukatos, natomiast w klasyfikacji U16 prowadzi Nikko Palou z Hiszpanii. Wojciech Bortkiewicz, najlepszy z Polaków po pierwszym dniu zajmuje 86. miejsce. W pierwszym wyścigu przypłynął na 33 miejscu, natomiast w drugim na 14.
Wśród dziewcząt pierwsze miejsce zajmuje Fragkiski Kosma z Grecji. W grupie U16 liderką jest Włoszka Sofia Berteotti. Najlepszy wynik wśród Polek uzyskała Nina Mirowska – 22. miejsce. Patrycja Jałoszyńska zajmuje 34. pozycję i jest 8. w klasyfikacji U16. Tuż za nią plasuje się Marianna Dryja.
Regaty na wodzie, atrakcje na lądzie
Poza sportową rywalizacją, organizatorzy zadbali także o atrakcje na brzegu. Między marinami zbudowano scenę, na której odbywają się koncerty i prezentacje. Można też spróbować lokalnych przysmaków, odwiedzić stoiska z żeglarskim sprzętem czy poszerzyć wiedzę ekologiczną..
W południe Ewelina Sielska z WWF opowiadała o ochronie sieweczki obrożnej, a w namiocie Uniwersytetu Gdańskiego można było poznać cele projektu „Życie dla wydm”. Jutro na żywo z Pucka nadawany będzie program „Koncert życzeń” z udziałem Wojciecha Malajkata i Radia Nowy Świat, a program PGE PolSailing rusza z Wielkim Startem..
Fot. arch. Robert Hajduk

Legendarna fabryka przyczep Cymermana na sprzedaż!
UWAGA! Nowy link do wywiadu z inż. Stefanem Cymermanem Inżynier Stefan Cymerman znany producent autorskich przyczep podłodziowych odpoczywa na zasłużonej emeryturze. Tymczasem dorobek jego życia wraz z narzędziami produkcji jest na sprzedaż. Zapoznaj się z ofertą, a także prosimy przekaż ją w miarę możliwości dalej do swoich znajomych. Poniżej publikujemy ogłoszenie o sprzedaży. Działka przemysłowa z halami i infrastrukturą – Tomice k. Góry Kalwarii Oferujemy na sprzedaż działkę o powierzchni 10 700 m2 (nr 82/3 w obrębie 0042) zabudowaną budynkiem biurowym oraz halami. Budynek biurowy jest dwukondygnacyjną budowlą z cegły. W jego skład wchodzą pomieszczenia biurowe na parterze oraz na piętrze a także pomieszczenia socjalne na parterze i sanitariaty. Do budynku biurowego i hal prowadzi wewnętrzna utwardzona droga. Od ulicy jest dodatkowe wejście do budynku biurowego.Strefa emocji Hale produkcyjne Pierwsza hala produkcyjna jest zbudowana z cegły i ma powierzchnię (800,8 m2). Hala posiada posadzkę z większą wytrzymałością na obciążenia (4 t / m2). Między halami jest łącznik (z częścią magazynową) o powierzchni 300 m2. Druga hala jest konstrukcją stalową i dysponuje powierzchnią 1068,9 m2. Obie hale posiadają system wentylacyjny i rozprowadzania powietrza w hali z cegły. Ogrzewanie pierwszej hali odpromiennikami gazowymi. Wysokość w halach: 3,5 – 5,5 m. Biuro i teren Działka na której posadowione są budynek oraz hale ma kształt rombu i jest częściowo utwardzona.. W części za drogą wewnętrzną jest mnóstwo zieleni i nasadzeń drzewostanu. Na terenie działki jest trafostacja z okablowaniem niskiego i średniego napięcia. Kanalizacja w drodze, obecnie działa szambo. Woda miejska.Go boating, go sailing .Umeblowanie pomieszczeń oraz maszyny produkcyjne znajdujące się na terenie hal podlegają oddzielnej wycenie. Atuty Hektarowa działka z potencjałem; Lokalizacja nieruchomości w pobliżu stolicy, 700 m od drogi nr 79 (ul. Puławska) trasa Piaseczno-Warszawa; Ogromna przestrzeń parkingowa na wewnętrznym ogrodzonym terenie nieruchomości; Możliwość rozbudowy istniejącej zabudowy; Bocznica kolejowa w odległości 5 km; Na terenie suwnica pomostowa; Opcja dokupienia gruntu w sąsiedztwie; T. +48 500 701 785 Reklama

Cymerman – wożenie jachtów to moja pasja
Strefa emocji Skąd u Pana smykałka do ułatwiania ludziom życia? Od czasów carskich w mojej rodzinie są tradycje rzemieślnicze. Wujek remontował te wszystkie lokomodille i inne maszyny rolnicze – był bardzo dobrym mechanikiem. Inni wujkowie też byli mechanikami, prowadzili swoje warsztaty, przedsiębiorstwa transportowe. Razem z małżonką Elżbietą jesteście Państwo aktywnymi mazursko-morskimi żeglarzami – kiedy zaczęła się Pana przygoda z wodą? Kontakt z żeglarstwem mam od 1959 r. To było żeglarstwo klubowe, do którego poznania zaprosili mnie koledzy ze studiów. Zarazili mnie żeglarstwem i tak już zostało. Potem była przerwa na ukończenie politechniki w Warszwie, czas na założenie rodziny, uruchomienie biznesu, który początkowo bazował na usługach mechanicznych i elektromechanicznych. Potem zacząłem robić części zamienne do maszyn rolniczych. Czy na politechnice uczyli materiałoznawstwa? Oczywiście. To musiał być dla Pana cenny kawałek lekcji. Bez tej wiedzy trudno chyba zaczynać produkcję? W normalnym Państwie gdyby Pan miał możliwość działania, to byłoby bardzo istotne i jest dalej istotne. Kiedy ja zaczynałem w latach 70-tych – rzemieślnicy opierali się na substytutach, na czym popadnie. To były odpady produkcyjne, buble, zwroty z armii, człowiek musiał się wykazać więcej niż przedsiębiorczością. W moim przypadku produkt pt. przyczepa jachtowa, która ma transportować bezpiecznie przedmiot o wielokrotnie wyższej wartości, obliguje do zastosowania materiału, który nie wróci do producenta w formie reklamacji. Nasze przyczepy choć zawsze nieco droższe od innych seryjnych produkcji, to są ziszczeniem marzeń niejednego producenta, ponieważ nie mamy żadnych reklamacji. W tamtych czasach na większą skalę nie można było tego robić, ponieważ system nie pozwalał na to, by Kowalski mógł być producentem. Kowalski mógł być uzupełnieniem do tej dużej machiny produkcyjnej PRL-u, taka była obowiązująca doktryna. W związku z tym kwestia dostępu do materiałów, do maszyn, to była droga przez mękę. Nowe maszyny mogły kupować przedsiębiorstwa spółdzielcze, państwowe, a ja mogłem kupować maszyny zużyte, zdekapitalizowane kompletnie, które nadawały się wyłącznie na złom. A ja poddałem je renowacji i używałem do swoich celów. Czasami przydawały się znajomości. Miałem fajnego, cudownego przyjaciela w Metalexporcie, który pomógł mi nabyć świetne tokarki wyprodukowane w Korei Północnej na czeskiej licencji. Pracują do dzisiaj. Go boating, go sailing Czy to prawda, że problem z zakupioną kiedyś przyczepą był powodem, dla którego zaczął Pan produkować własne przyczepy podłodziowe? Jest w tym ziarno prawdy. Do pierwszej zakupionej w latach 80-tych łodzi kupiłem przyczepę, która jak się okazało na drodze sprawowała się dobrze do prędkości 55 Km/h. Powyżej tej granicy przyczepa dostawała ruchów wężykowatych i wyrzucało samochód z jezdni. Sposobem udało mi się ją usztywnić. Niestety modyfikacja okazała się niewystarczająca i całkowicie zmieniłem konstrukcję przyczepy. Podczas testów mojej prototypowej przyczepy dobiłem do 70 km/h (zestaw z jachtem) czyli granic możliwości mojego auta. Różnica w komforcie jazdy była niewyobrażalna. Kiedy ruszyła produkcja przyczep podłodziowych Cymermana? To były lata osiemdziesiąte. Dziwne czasy. Odbywały się przekształcenie przedsiębiorstw, padały firmy, te firmy miały swoje porty jachtowe, ludzie wykupywali od nich jachty, a ponieważ byłem jedną z takich osób, zetknąłem się z palącym problem: czym tę łódkę wozić. Oczywiście można było łódź trzymać w porcie, ale brak usług szkutniczych uniemożliwiał mi wprowadzanie autorskich poprawek do nabytej jednostki. Ponadto przyczepa to niezależność. Ja decyduję kiedy i gdzie będę się wodował. Jaka to była łódź? Miałem Pegaza 696 – bardzo fajna łódka, konstrukcji Pana Adama Orycha, którego poznałem później i został moim klientem na przyczepę. Monopol na produkcję miała wówczas fabryka z Niewiadowa. Większość pierwszych klientów było pasjonatami jachtingu, którzy dowiedziawszy się o złamaniu monopolu zaczęli odwiedzać mój zakład. Miałem bardzo dużo chętnych na gotowy produkt. Nie traktowałem wówczas tej działalności jako głównego kierunku. W obecnych czasach nasza produkcja jest znacznie szersza: produkuję różnego rodzaju przyczepy: bagażowe, specjalne przyczepy, osie, urządzenia najazdowe. Jedna ściana w mojej firmie to oprzyrządowanie do produkcji. Jego stworzenie zajęło mi 20 lat i pochłonęło masę środków. Do takich elementów produkcji jak osie, tarcze hamujące, urządzenie najazdowe trzeba zrobić wykrojniki, krępowaniki, przyrządy spawalnicze. Także do osprzętu ułatwiających załadunek łódki trzeba mieć oprzyrządowanie – czyli mocowania rolek, mocowania podpór. W produkcji powtarzalność najwyższej jakości to podstawa renomy firmy i marki. Pokrywamy zapotrzebowanie klientów na przyczepy dla najmniejszych jednostek (3 m) do długości 11 m. Jest taka obiegowa opinia, że łódź nie lubi transportu kołowego… Jak się dobrze dopasuje podpory na przyczepie do łódki, to można jechać tysiące kilometrów i nic się nie powinno stać. Nasze przyczepy są tak robione, żeby nie kaleczyły łodzi. Ja preferuję podpory wzdłużne, podobnie jak robią Amerykanie. Nie mniej ważne są także podpory środkowe – my preferujemy rolki. Jeśli chodzi o motorówki, to wiadomo, że podpory muszą być liniowe. Dalej w kolejności musi być odpowiedni nacisk na hak, co regulujemy ustawieniem środka ciężkości na przyczepie – załóżmy do 3 t rzędu 70kg do 100 nawet a powyżej DMC 3 t ponad 120 kg. Wtedy się bardzo ładnie prowadzi przyczepę.. Czy w seryjnej produkcji jest miejsce na specjalne zamówienia? (Aaaa!) My bez przerwy robimy takie produkty. Jestem otwarty na indywidualne i bardzo specjalne zamówienia. Połowa mojej produkcji to mierzenie się z indywidualnymi projektami i specjalnymi wymaganiami klientów. Zamówienie dla Pana Marszałka i jego synów takim właśnie było? Tak. To była przyczepa na bolid z miejscem na warsztat naprawczy pod podłogą. Od projektu do realizacji zajęło nam 6 bitych tygodni. Miło wspominam też zamówienie dla Mateuszu Kusznierewicza, dla młodzieży duńskiej na łodzie sportowe, itd, itd, trochę się tego zebrało przez lata. Poproszę na koniec o złote rady inż. Cymermana dla przyszłych użytkowników przyczep. Co trzeba sprawdzać, by transportować łódź bezpiecznie? Naprawdę niewiele: czy działają światła, czy jest powietrze w ogumieniu, jak jest niehamowana, trzeba sprawdzić czy łożyska nie hałasują. Jeśli jest to przyczepa z hamulcem, to co jakiś czas trzeba go sprawdzić. Hamulce są mechaniczne, proste, wystarczy przeczytać instrukcję obsługi do przyczepy, którą wręczamy każdemu klientowi, by wiedzieć wszystko o poprawnej eksploatacji przyczep Cymermana. Dziękuję za rozmowę Panie inżynierze i życzę samych sukcesów Pozdrawiam Czytelników Jachtingu Motorowego! Monopol na produkcję miała wówczas fabryka z Niewiadowa. Większość pierwszych klientów było pasjonatami jachtingu, którzy dowiedziawszy się o złamaniu monopolu zaczęli odwiedzać mój zakład. Miałem bardzo dużo chętnych na

Premiera eksploracyjnego crossovera ADV9 Highfield Boats na targach boot w Düsseldorfie
Firma Highfield Boats podczas targów boot Düsseldorf 2026 zaprezentowała nowego crossovera ADV9 typu eksploracyjnego. Łódź łączy w sobie doskonałe możliwości offshore z eleganckim wyglądem. Crossover kabinowy ADV9 został zaprojektowany z myślą o prawdziwej przygodzie, wszechstronności i nowoczesnym komforcie. Charakteryzuje się ostrymi liniami i charakterystyczną architekturą w stylu RIB. Strefa emocji ADV9 został zaprojektowany do długotrwałego użytkowania na morzu. Jacht o długości całkowitej 9,2-metrowy oferuje ekscytujące osiągi i prawdziwie daleki zasięg. Dzięki maksymalnej prędkości 50 węzłów i zasięgowi do 250 mil morskich, ADV9 pozwala właścicielom i operatorom na dalsze wyprawy. Bazując na ewolucji serii ADV, model ADV9 wprowadza serię w nową erę możliwości. Nadaje się idealnie dla rodzin, jako łódź prywatna, łódź czarterowa i łódź pościgowa. System tub przesuwnych zabezpiecza konstrukcję przed ewentualną awarią dzięki łatwej modernizacji i zmniejszonemu ryzyku uszkodzeń. Tuby zapewniają również doskonałe odprowadzanie wody, bezpieczniejsze cumowanie i zwiększone bezpieczeństwo na pokładzie, szczególnie w trudnych warunkach. Go boating, go sailing Paul Blanc, dyrektor generalny Highfield Boats, skomentował to następująco: „ADV9 reprezentuje kolejny etap ewolucji naszej gamy crossoverów typu eksploracyjnego. Bazując na sukcesie ADV7, stworzyliśmy jednostkę, która oferuje większe możliwości, elastyczność i komfort bez kompromisów. ADV9 został zaprojektowany z myślą o rzeczywistych warunkach na morzu, przy dużej prędkości i w wymagających warunkach”. ADV9 został zaprojektowany jako prawdziwy crossover weekendowy. Posiada do czterech miejsc do spania w ogrzewanej kabinie, wyposażonej w kambuz, toaletę i opcjonalny daszek zapewniający większą wszechstronność. Samoodpływowy pokład, wysoka wolna burta i bezpośredni dostęp do platformy kąpielowej znacząco zwiększają użyteczność oraz bezpieczeństwo na pokładzie dla rodzin, gości i załogi. Aby jeszcze bardziej spersonalizować doznania, właściciele mogą wybierać spośród szeregu motywów kolorystycznych wnętrza, dzięki czemu statek może zostać dostosowany do indywidualnych gustów i preferencji. Pojemny zbiornik paliwa o pojemności 450 litrów to gwarancja, że ADV9 sprawdzi się na morskich wodach. Natomiast przemyślane rozwiązania konstrukcyjne, takie jak cztery punkty podnoszenia i kadłub bez stopni, gwarantują kompatybilność zarówno z systemami holowania na przyczepach, jak i z pływającymi dokami. Moc i wydajność Właściciele mogą wybierać pomiędzy silnikami zaburtowymi dostosowanymi do ich indywidualnych potrzeb. Dostępne są dwa silniki o mocy 300 KM lub pojedynczy silnik o mocy 450 KM. ADV9 można skonfigurować pod kątem konkretnych wymagań dotyczących osiągów, efektywności lub eksploatacji. Długość całkowita wynosząca 9,2 metra (bez silników) i szerokość 3,27 metra sprawiają, że ADV9 stanowi idealne połączenie dominującej obecności na morzu i poręcznych rozmiarów. Dane techniczne Długość całkowita: 9,2 m (bez silników) Szerokość: 3,27 m Zbiornik paliwa: 450 litrów Motoryzacja: 2 x 300 KM lub 1 x 450 KM (przyczepne lub outboard) Zasięg: do 250 mil morskich Prędkość maksymalna: 50 węzłów Liczba koi: 4 Projekt: VOM Creation Cena od: 140 900 euro bez VAT (z pojedynczym Mercedesem z silnikiem V10 o mocy 400 KM) Reklama


